Bitcoin wystrzelił powyżej 87 000 dolarów. Rynek kryptowalut złapał drugi oddech – Market info
Rynek kryptowalut w ciągu ostatnich 14 dni ponownie odnotował silne wzrosty. Łączna kapitalizacja rynku zwiększyła się w tym okresie z 9,94 bln PLN do 11,15 bln PLN. Cena Bitcoina wzrosła o wyraźne 11,7%, z poziomu 289 057 PLN do 327 474 PLN.
Fear & Greed Index w ciągu ostatnich 14 dni wzrósł z 65 do 71 punktów. Wartość ta znajduje się w strefie „chciwości”. W wyniku silnego wzrostu całego rynku kryptowalut Altcoin Season Index zwiększył się z 43 do 53 punktów.

Źródło: CoinMarketCap
Bitcoin wystrzelił powyżej 87 000 dolarów. Rynek kryptowalut złapał drugi oddech
Rynek kryptowalut ma za sobą kilka wyjątkowo mocnych dni. Po tygodniach niepewności Bitcoin gwałtownie wzrósł i przebił poziom 87 000 dolarów. Jeszcze kilka dni wcześniej był notowany w okolicach 76 000 dolarów. Wraz z Bitcoinem rośnie także pozostała część rynku, a nastroje inwestorów szybko się zmieniają. Wszystko to mimo że amerykański bank centralny podjął w ubiegłym tygodniu decyzję, która w normalnych warunkach nie sprzyja kryptowalutom.
16 września amerykańska Rezerwa Federalna podniosła podstawową stopę procentową o 0,25 punktu procentowego do przedziału 3,75–4%. Była to pierwsza podwyżka stóp od trzech lat, a bank centralny jednocześnie zasugerował, że walka z inflacją jeszcze się nie zakończyła. Wyższe stopy procentowe zazwyczaj oznaczają gorsze warunki dla ryzykownych aktywów, ponieważ zwiększają atrakcyjność bezpieczniejszych inwestycji i podnoszą koszt kapitału. Tym razem jednak rynek kryptowalut zareagował dokładnie odwrotnie. Zamiast dalej spadać, Bitcoin nabrał rozpędu i od decyzji Fed wzrósł o kilka tysięcy dolarów. Pozytywne nastroje przeniosły się również na amerykańskie akcje, a technologiczny Nasdaq zakończył poniedziałkową sesję na historycznym maksimum.
W ostatnich dniach rosły również altcoiny. Wyraźnie umocniły się między innymi Sui, Avalanche i Dogecoin, a zainteresowanie inwestorów ponownie zaczyna rozszerzać się poza największe kryptowaluty. Od początku trzeciego kwartału Bitcoin wzrósł już o ponad 40%, co po trudniejszej pierwszej połowie roku całkowicie zmienia atmosferę na rynku. Kupujący wracają, a aktywność handlowa gwałtownie rośnie. Silny impuls płynie również ze strony amerykańskich inwestorów. Spotowe fundusze ETF na Bitcoina odnotowały w poniedziałek napływ netto w wysokości 999 mln dolarów, co było ich najlepszym dniem od niemal jedenastu miesięcy. Powrót kapitału do ETF-ów jest ważnym sygnałem, ponieważ pokazuje, że wzrost nie jest napędzany wyłącznie krótkoterminową spekulacją inwestorów detalicznych, lecz na rynek na dużą skalę wracają także inwestorzy korzystający z regulowanych produktów giełdowych.
Część gwałtownego wzrostu napędzili również traderzy, którzy obstawiali spadek rynku kryptowalut. Gdy Bitcoin zaczął przebijać swoje wrześniowe maksima, na rynku rozpoczęła się fala likwidacji krótkich pozycji. W ciągu 24 godzin zlikwidowano pozycje o wartości niemal 648 mln dolarów, co stworzyło dodatkową presję zakupową na Bitcoina i pomogło jego cenie wystrzelić w górę. Po miesiącach ostrożności na rynek ponownie wraca wyraźniejszy optymizm i większa skłonność do ryzyka. Po przebiciu poziomu 87 000 USD Bitcoin znalazł się w przedziale cenowym niewidzianym na rynku od kilku miesięcy, a kolejną istotną psychologiczną granicą jest 90 000 dolarów. Rosnące napływy do ETF-ów, silniejszy popyt i powrót optymizmu tworzą sprzyjające warunki do kontynuacji wzrostu. Jednocześnie rośnie jednak presja na realizację zysków, dlatego nie można wykluczyć gwałtowniejszych ruchów w obu kierunkach. Koniec września przynosi więc wyraźnie lepsze nastroje na rynku kryptowalut, a Bitcoin po mocnym wzroście ponownie przyciąga uwagę inwestorów. Źródło
CLARITY Act nie przeszedł w Senacie, a regulacje rynku kryptowalut zostają odłożone
Stany Zjednoczone zbliżyły się do przyjęcia jednej z najważniejszych ustaw dotyczących kryptowalut w ostatnich latach. CLARITY Act miał wprowadzić jaśniejsze zasady dla aktywów cyfrowych, a przede wszystkim określić, które kryptowaluty podlegają nadzorowi Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), a które Komisji ds. Handlu Kontraktami Terminowymi na Towary (CFTC). Projekt ustawy został już przyjęty przez Izbę Reprezentantów w lipcu 2025 roku stosunkiem głosów 294 do 134. Jednak 15 września 2026 roku nie uzyskał poparcia w Senacie. Nie było to ostateczne głosowanie nad samą ustawą, lecz krok proceduralny, który miał otworzyć drogę do jej dalszego rozpatrywania. Do jego przyjęcia potrzebnych było 60 głosów, jednak wynik wyniósł 49 głosów za i 50 przeciw. Przeciw zagłosowali także republikanie Susan Collins, Josh Hawley i Jerry Moran. Republikanin Thom Tillis również oddał głos przeciw. CLARITY Act nie został definitywnie odrzucony, jednak jego przyjęcie zostało odłożone na czas nieokreślony.
Sam projekt miał rozwiązać problem, z którym amerykański rynek kryptowalut zmaga się od lat – niejasną granicę między papierami wartościowymi a towarami. To właśnie od niej zależy, jakie przepisy mają zastosowanie do konkretnego tokena lub usługi oraz który regulator sprawuje nad nimi nadzór. CLARITY Act miał rozszerzyć kompetencje CFTC nad rynkiem spot cyfrowych towarów, a jednocześnie precyzyjniej określić rolę SEC. Po ponad roku negocjacji projekt rozrósł się do setek stron, a tuż przed głosowaniem wprowadzono do niego dodatkowe zmiany. Dotyczyły one między innymi protokołów DeFi, zasad przeciwdziałania praniu pieniędzy, uprawnień prokuratorów stanowych czy ochrony banków przed potencjalnym odpływem depozytów do produktów stablecoinowych. Nawet te modyfikacje nie wystarczyły jednak do zdobycia wymaganej liczby głosów. Część Demokratów domagała się surowszych zasad etycznych dla wysokich rangą urzędników publicznych posiadających interesy finansowe w sektorze kryptowalut. Istotnym tematem stała się również działalność kryptowalutowa rodziny prezydenta Donalda Trumpa. Inne zastrzeżenia dotyczyły przeciwdziałania nielegalnej działalności finansowej oraz zasad dla zdecentralizowanych usług. Uwagi zgłaszało także lobby bankowe, które ostrzegało, że niektóre produkty stablecoinowe mogą prowadzić do odpływu depozytów z tradycyjnych banków. Autorzy ustawy argumentowali natomiast, że ostateczna wersja zawierała już daleko idące kompromisy, w tym nowe przepisy etyczne i większą ochronę banków lokalnych.
Nieudane głosowanie oznacza, że amerykański rynek kryptowalut na razie nie otrzyma jednolitych ram prawnych, na które sektor liczył. Większa część prac ponownie przechodzi więc na SEC i CFTC, które mogą opracowywać przepisy w ramach swoich obecnych kompetencji. Takie rozwiązanie nie jest jednak tak stabilne jak ustawa przyjęta przez Kongres. Przepisy regulacyjne mogą zostać zmienione przez przyszłą administrację, a także stać się przedmiotem sporów sądowych. Przewodniczący SEC Paul Atkins również ostrzegał, że długoterminowe zasady dotyczące rynku kryptowalut będą bardziej podatne na zmiany bez odpowiedniego umocowania ustawowego. Niepowodzenie w Senacie wyraźnie kontrastuje jednocześnie z 2025 rokiem, kiedy Kongres przy wsparciu obu partii przyjął GENIUS Act, ustanawiający federalne zasady dla stablecoinów.
Historia CLARITY Act nie jest jednak zakończona. Grupa Demokratów, w tym Kirsten Gillibrand, dzień po głosowaniu poinformowała, że chce kontynuować negocjacje i nadal popiera stworzenie wspólnych ram regulacyjnych. Pytanie nie brzmi więc już tylko, czy Stany Zjednoczone przyjmą zasady dla szerszego rynku kryptowalut, ale również czy ustawodawcom uda się znaleźć kompromis jeszcze w obecnej kadencji Kongresu. Źródło
Strategy zwiększyła swoje zasoby Bitcoina o 950 BTC
Po trzech tygodniach przerwy spółka Strategy ponownie wróciła do zakupów Bitcoina. Między 14 a 20 września nabyła 950 BTC za 75,7 mln dolarów, przy średniej cenie zakupu wynoszącej 79 670 dolarów za jednego Bitcoina, wliczając opłaty. To pierwszy zakup od końca sierpnia, kiedy spółka dodała do swoich rezerw 4 603 BTC za 370 mln dolarów. Po najnowszej transakcji Strategy posiada łącznie 846 tys. BTC, za które do tej pory zapłaciła aż 63,8 mld dolarów. Średnia cena zakupu całego portfela wynosi 75 416 dolarów za BTC. Spółka posiada więc około 4% maksymalnej podaży Bitcoina i nadal pozostaje jednym z jego największych korporacyjnych posiadaczy na świecie.
Tabela ostatnich 20 zakupów i sprzedaży BTC

Źródło: Strategy
Interesujący jest również sposób, w jaki Strategy sfinansowała najnowszą transakcję. Tym razem zakup nie został sfinansowany poprzez sprzedaż nowych akcji, jak miało to miejsce w przypadku kilku wcześniejszych zakupów. Całe 75,7 mln dolarów zostało pokryte z rezerw gotówkowych spółki. Strategy podjęła jednocześnie kolejne działania w zakresie finansowania swoich produktów finansowych. We wrześniu przeznaczyła 174 mln dolarów na skup 1,77 mln uprzywilejowanych akcji STRC. Na ten cel wydała więc ponad dwa razy więcej niż na swój najnowszy zakup Bitcoina.
Najnowszy zakup Bitcoina nastąpił po okresie, w którym Strategy zmniejszyła część swoich bitcoinowych rezerw. Pod koniec czerwca spółka posiadała 846 tys. BTC, jednak w lipcu i sierpniu sprzedała część z nich, a jej zasoby w połowie sierpnia spadły do 840 447 BTC. Pod koniec sierpnia Strategy ponownie kupiła 4 603 BTC, a najnowszy zakup 950 BTC zwiększył jej łączne rezerwy z powrotem do 846 tys. Bitcoinów. Ogłoszenie zbiegło się również z ożywieniem na rynku kryptowalut, kiedy cena Bitcoina przebiła poziom 86 000 dolarów. Strategy, wcześniej znana przede wszystkim jako firma technologiczna MicroStrategy, obecnie opiera swoją strategię biznesową głównie na Bitcoinie i sama określa się jako „Bitcoin Treasury Company”. Najnowszy zakup potwierdza więc, że Bitcoin pozostaje kluczowym elementem jej długoterminowej strategii. Źródło
Google i Apple szukają ekspertów od kryptowalut
Stablecoiny i tokenizacja stopniowo przenoszą się ze świata kryptowalut bezpośrednio do centrum zainteresowania największych firm technologicznych. Najnowszym sygnałem są oferty pracy Apple i Google, które poszukują osób z doświadczeniem w obszarze blockchaina, stablecoinów czy tokenizowanych depozytów bankowych. Apple otworzyło rekrutację na stanowisko Apple Pay Financial Product Strategy Lead, którego zadaniem będzie pomoc w kształtowaniu długoterminowej strategii produktów Apple Pay, Apple Cash i Apple Card. Wśród preferowanych kompetencji firma wyraźnie wymienia znajomość stablecoinów, tokenizowanych depozytów i technologii blockchain. Nie jest to więc wyłącznie techniczne stanowisko gdzieś na obrzeżach firmy, ale rola obejmująca ocenę nowych produktów, modeli biznesowych, partnerstw i możliwości dalszego rozwoju bezpośrednio w ekosystemie płatniczym Apple. Google idzie jeszcze krok dalej. Dla Google Cloud w Hongkongu poszukuje osoby na stanowisko Industry Principal Architect ds. Web3, która ma współpracować z instytucjami finansowymi, giełdami kryptowalut, podmiotami przechowującymi aktywa cyfrowe oraz projektami blockchainowymi w całym regionie Azji i Pacyfiku. Wśród wymaganych doświadczeń wymieniane są tokenizacja aktywów ze świata rzeczywistego, sieci płatności stablecoinowych, tokenizowane depozyty oraz infrastruktura do przechowywania aktywów cyfrowych.
Same oferty pracy nie oznaczają jeszcze, że Apple przygotowuje własnego stablecoina ani że w Google Pay wkrótce pojawi się możliwość płacenia kryptowalutami. Pokazują jednak, że technologie, które jeszcze kilka lat temu kojarzyły się głównie z giełdami kryptowalut i startupami fintechowymi, nie są już przez Big Tech postrzegane jako niszowe. W przypadku Google ta zmiana jest widoczna już dziś. Firma stworzyła Agent Payments Protocol (AP2), który umożliwia bezpieczne płatności wykonywane przez agentów AI i obsługuje różne metody płatności, w tym stablecoiny i kryptowaluty. Google Cloud oferuje także Universal Ledger, infrastrukturę umożliwiającą firmom tworzenie tokenizowanych aktywów, cyfrowych usług płatniczych oraz produktów finansowych działających w oparciu o rozproszoną bazę danych. Nowa rekrutacja nie pojawia się więc przypadkowo, ale wpisuje się w szersze działania Google zmierzające do budowania technologii dla świata, w którym tradycyjne płatności, AI i blockchain będą coraz bardziej ze sobą połączone. Apple pozostaje na razie bardziej ostrożne, jednak sam fakt, że przy tworzeniu strategii Apple Pay uznaje wiedzę o stablecoinach i tokenizowanych depozytach bankowych za istotną kompetencję, pokazuje, jak szybko zmienia się podejście tradycyjnych firm technologicznych do aktywów cyfrowych.
Za rosnącym zainteresowaniem stoi przede wszystkim przesunięcie stablecoinów od handlu kryptowalutami w kierunku realnych płatności. Ich główną zaletą jest możliwość przesyłania cyfrowych dolarów praktycznie przez całą dobę, szybko i w sposób programowalny, bez konieczności posiadania przez użytkownika zmiennej cenowo kryptowaluty. Dlatego również tradycyjne firmy płatnicze zaczynają coraz aktywniej wykorzystywać tę infrastrukturę. Visa podaje, że w jej sieci działa już ponad 160 programów kart powiązanych ze stablecoinami, a ich wolumen płatności wzrósł rok do roku o niemal 200%, natomiast wolumen rozliczeń stablecoinowych przekroczył 20 mld dolarów. Jednocześnie rośnie tokenizacja depozytów bankowych i tradycyjnych aktywów finansowych, która dla dużych banków i firm technologicznych może okazać się jeszcze ważniejsza niż same kryptowaluty. Wszystko to tworzy nową przestrzeń, w której granica między tradycyjnymi pieniędzmi a blockchainem zaczyna się stopniowo zacierać. Ani Apple, ani Google nie ogłosiły dotychczas nowego produktu kryptowalutowego, jednak ich rekrutacja jasno pokazuje jedno: jeśli stablecoiny i tokenizowane pieniądze staną się kolejną generacją infrastruktury płatniczej, największe firmy technologiczne nie będą chciały pozostać z boku. Źródło
Solana testuje finalizację transakcji w ciągu 150 milisekund
Solana rozpoczęła testowanie jednej z największych zmian w swojej historii na sieci testowej. Aktualizacja o nazwie Alpenglow ma znacząco skrócić czas potrzebny do uznania transakcji za ostateczną – z obecnych około 12,8 sekundy do około 150 milisekund, czyli 0,15 sekundy. Nie chodzi przy tym jedynie o kolejne przyspieszenie samego przetwarzania transakcji. Kluczowym pojęciem jest w tym przypadku tzw. finalizacja, czyli moment, w którym sieć uznaje blok za potwierdzony i nie należy już oczekiwać jego zmiany. Właśnie na taką pewność czekają na przykład giełdy kryptowalut przed zaksięgowaniem depozytu, mosty blockchainowe przed uwolnieniem aktywów w drugiej sieci czy sprzedawcy przyjmujący płatności. Jeśli Alpenglow osiągnie planowane parametry również w rzeczywistych warunkach, proces ten może skrócić się ponad 80-krotnie, a użytkownik będzie czekał na ostateczne potwierdzenie praktycznie tylko ułamek sekundy.
Za znacznym przyspieszeniem stoi całkowita zmiana sposobu, w jaki walidatorzy Solany uzgadniają ostateczny stan blockchaina. Obecnie sieć wykorzystuje mechanizm TowerBFT, w którym walidatorzy zapisują swoje głosy bezpośrednio w blockchainie, a do osiągnięcia finalizacji musi zostać zebrana wystarczająca liczba głosów w ciągu 32 slotów. Alpenglow zastępuje go nowym systemem Votor. Walidatorzy przesyłają w nim głosy bezpośrednio między sobą, a blok może w odpowiednich warunkach zostać ostatecznie potwierdzony już po jednej rundzie głosowania. Jeśli wymagana większość nie zostanie osiągnięta od razu, następuje druga runda. Sam sposób korzystania z Solany nie ulegnie jednak zmianie. Transakcje, smart kontrakty, opłaty oraz Solana Virtual Machine będą działały w ten sam sposób, a użytkownicy nie będą musieli zmieniać portfeli ani sposobu przesyłania kryptowalut. Zmiana zachodzi przede wszystkim w technicznym funkcjonowaniu sieci. Zgodnie z dokumentacją Solany nowy system ma również radzić sobie w sytuacjach, gdy część walidatorów będzie niedostępna. Protokół został zaprojektowany tak, aby tolerować 20% staku offline oraz kolejne 20% potencjalnie szkodliwego staku.
Alpenglow od kilku miesięcy działał już w mniejszym środowisku eksperymentalnym stworzonym specjalnie na potrzeby jego rozwoju. Przeniesienie go na publiczny testnet jest więc ważnym krokiem: nowy mechanizm trafia do środowiska, w którym mogą go testować obecni operatorzy infrastruktury i gdzie będzie można sprawdzić, jak poradzi sobie z migracją większej liczby walidatorów jednocześnie. Solana zakłada uruchomienie aktualizacji dopiero po zakończeniu testów i stabilizacji. Jeśli jednak uda się bezpiecznie wdrożyć finalizację na poziomie około 150 milisekund także w głównej sieci, będzie to znacząca zmiana dla Solany. Blockchain mógłby zaoferować użytkownikom i aplikacjom finansowym nie tylko szybkie przetwarzanie transakcji, ale również niemal natychmiastową pewność, że ich wynik jest ostateczny. Źródło
Europejskie banki naciskają na ograniczenie zysków ze stablecoinów
Europejskie banki centralne chcą zaostrzyć przepisy dotyczące stablecoinów i uniemożliwić platformom kryptowalutowym oferowanie użytkownikom zysków poprzez lending, staking lub podobne usługi. Europejski Bank Centralny wraz z krajowymi bankami centralnymi państw członkowskich UE przedstawił tę propozycję Komisji Europejskiej w ramach przeglądu regulacji MiCA. Już obecnie zabrania ona emitentom stablecoinów i dostawcom usług kryptowalutowych wypłacania odsetek lub innych nagród wyłącznie za samo posiadanie stablecoina. Zdaniem banków centralnych istnieje jednak możliwość obejścia tego zakazu, na przykład poprzez przekazanie stablecoinów platformie do lendingu lub umieszczenie ich w produkcie określanym jako staking w zamian za regularny zysk. Właśnie tę lukę banki centralne chcą zamknąć. Argumentują, że w europejskich ramach regulacyjnych stablecoiny powinny służyć przede wszystkim jako środek płatniczy, a nie jako odpowiednik konta oszczędnościowego. Gdyby posiadacz stablecoina mógł otrzymywać regularny zysk niezależnie od tego, za pośrednictwem jakiego produktu jest on wypłacany, stablecoiny coraz bardziej upodabniałyby się do tradycyjnych oprocentowanych depozytów bankowych.
Problem ten nie jest wyłącznie teoretyczny. Już dziś kilka platform kryptowalutowych oferuje zyski ze stablecoinów, a środki na ich wypłatę mogą pochodzić z różnych źródeł. Analiza Banku Rozrachunków Międzynarodowych pokazuje, że niektóre scentralizowane giełdy mogą wynagradzać posiadaczy stablecoinów z dochodów generowanych przez aktywa rezerwowe, podczas gdy inne wykorzystują przychody z handlu lub innych działań platformy. Przy wyższych stopach procentowych stablecoin w połączeniu z taką usługą może więc z punktu widzenia użytkownika zacząć przypominać produkt oszczędnościowy. Właśnie tego europejskie banki centralne obawiają się także z perspektywy tradycyjnego systemu bankowego. Gdyby duża część środków odpłynęła z rachunków bankowych do stablecoinów oferujących porównywalne lub wyższe zyski, banki mogłyby stracić część stabilnych depozytów detalicznych, z których finansują swoją działalność. EBC już wcześniej ostrzegał, że stablecoiny mają coraz większy potencjał do konkurowania z tradycyjnymi produktami finansowymi. Ich globalna kapitalizacja rynkowa wynosi około 300 mld dolarów, przy czym około 90% rynku przypada na dwa największe stablecoiny dolarowe – USDT i USDC. Stablecoiny denominowane w euro pozostają na razie znacznie mniejsze.
Banki centralne proponują również zmianę sposobu, w jaki emitenci stablecoinów muszą przechowywać swoje rezerwy. MiCA obecnie wymaga, aby co najmniej jedna trzecia rezerw była utrzymywana w formie depozytów bankowych, natomiast w przypadku stablecoinów uznanych za znaczące udział ten może sięgać 60%. EBC i krajowe banki centralne zwracają jednak uwagę na odwrotny problem: jeśli emitent stablecoina w czasie kryzysu musiałby szybko wypłacić środki dużej liczbie klientów, mógłby jednocześnie wycofać z banków znaczną ilość pieniędzy i stworzyć na nie dodatkową presję. Zamiast sztywno określonego udziału depozytów bankowych proponują więc większy nacisk na to, jak szybko aktywa rezerwowe można zamienić na gotówkę. Reuters podaje, że banki centralne popierają model oparty na płynności aktywów z terminem zapadalności od jednego do pięciu dni roboczych. Propozycja zmierza więc z jednej strony do bardziej rygorystycznego ograniczenia zysków ze stablecoinów, a z drugiej mogłaby zmienić również zasady ich funkcjonowania i zarządzania rezerwami. Na razie jest to jedynie stanowisko przedstawione w ramach przeglądu MiCA. Dopiero kolejne działania Komisji Europejskiej pokażą, czy rekomendacje te znajdą się w projekcie nowych przepisów i w jakiej formie mogłyby objąć giełdy kryptowalut, platformy lendingowe czy usługi stakingowe w UE. Źródło
Zainwestuj z Fumbi już dziś
Wykorzystaj potencjał kryptowalut w prosty, bezpieczny i efektywny sposób. Zacznij inwestować z Fumbi już od kwoty 10 €. Algorytm Fumbi w Fumbi Index Portfolio śledzi za Ciebie ruchy rynku kryptowalut. Jeśli chcesz tworzyć własne portfele krypto, wybierz produkt Zaawansowane Portfolio, gdzie masz dostęp do ponad 120 kryptowalut oraz szablonów stworzonych przez nasz zespół, obejmujących różne obszary rynku krypto.
OTWÓRZ PROFILNatknąłeś się na termin, którego nie rozumiesz? Nie martw się! Wszystkie ważne pojęcia związane z kryptowalutami znajdziesz w jednym miejscu w naszym nowym Słowniku Fumbi.